

Pochodzenie Cudownego Obrazu
Gdy Bartolo Longo przybył do Pompejów w 1872 roku, zastał Dolinę i jej mieszkańców w warunkach skrajnej biedy materialnej, ale przede wszystkim duchowej. Aby dotrzymać obietnicy danej Najświętszej Maryi Pannie, że będzie szerzył nabożeństwo do Różańca, zaczął troszczyć się o organizowanie szeregu inicjatyw mających uwrażliwić mieszkańców Doliny na życie modlitwy i wiary.
Zyskawszy sobie uczucie i szacunek chłopów z Doliny, postanowił w październiku 1875 roku zorganizować misję ludową, która mogłaby głęboko poruszyć serca wiernych, budząc w nich „nadzieję przebaczenia przez nabożeństwo do Maryi, a w szczególności do Jej Różańca”.
Liczny udział ludu w misji oraz obowiązujące wówczas przepisy liturgiczne skłoniły Bartola do zakupu Obrazu Matki Bożej Różańcowej, który miał zostać wystawiony
w starym kościele w Pompejach. Obraz pozwoliłby chłopom gromadzić się i odmawiać Różaniec. I tak 13 listopada, Bartolo wyruszył do Neapolu na poszukiwanie obrazu, nie znajdując jednak żadnego, który odpowiadałby jego gustowi lub mieścił się w jego budżecie. W trakcie poszukiwań odpowiedniego obrazu, spotkał swego spowiednika, dominikanina ojca Alberta Radentego. Ojciec Alberto, kilka lat wcześniej, podarował siostrze z Konserwatorium Różańca przy Porta Medina (siostrze Marii Conceccie De Litala) pewien stary obraz Matki Boskiej Różańcowej. Bartolo, nie każąc sobie tego powtarzać dwa razy, pospieszył do siostry, aby obraz mógł na czas dotrzeć do Doliny Pompejów, gdzie czekali na niego Proboszcz oraz ludzie.
Lecz kiedy siostra Maria Concetta pokazała mu ten obraz, poczuł ścisk w sercu:
„Było to nie tylko stare i zniszczone płótno, lecz twarz Madonny — bardziej niż twarz łaskawej Dziewicy, pełnej świętości i wdzięku — wydawała się raczej twarzą jakiejś szorstkiej i grubiańskiej kobiety […]. Oprócz zniekształcenia i nieprzyjemnego wyrazu twarzy brakowało także na głowie Dziewicy sporego kawałka płótna; cały płaszcz był spękany i przeżarty przez czas, podziurawiony przez mole, a wskutek spękań tu i ówdzie odpadły fragmenty farby. Nie ma też co mówić o brzydocie pozostałych postaci. Święty Dominik po prawej stronie wyglądał bardziej na ulicznego głupka niż na Świętego. Po lewej była Święta Róża, z twarzą grubą, szorstką i pospolitą, jak wieśniaczka ukoronowana różami”.

Droga Obrazu z Via Toledo (Neapol)
do Doliny Pompejów
Krótko mówiąc, obraz był naprawdę brzydki i bez wartości. Bartolo chciał już niemal zrezygnować z zabrania płótna,
ale po części ze względu na obietnicę złożoną chłopom,
że wróci z wizerunkiem, a po części przez nalegania zakonnicy, w końcu się zgodził zabrać Obraz.
Był jednak przekonany, że mieszkańcy Doliny Pompejańskiej z trudem skłonią się do modlitwy przed tak brzydkim obrazem.
Do tego problemu dołączył kolejny – jak dostarczyć obraz do Pompejów? Jego wymiary były zbyt duże na transport przesyłką kolejową.
Bartolo przypomniał sobie, że lokalny karczmarz i handlarz, Angelo Tortora, miał w zwyczaju jeździć z Neapolu do Doliny Pompejów ze swoim wozem. O tej porze prawdopodobnie szykował się już do powrotu, więc Bartolo powierzył mu wielki obraz. Tego, czego Bartolo nie wiedział, to fakt, że Angelo często jeździł na tej trasie po to by ładować obornik z pańskich stajni, a następnie odsprzedawać go chłopom, którzy nawozili nim pola w Dolinie Pompejów.
„Podczas gdy Wizerunek był w drodze do Pompejów drogą prowincjonalną na wozie Angelo Tortory, ja pospieszyłem na stację kolejową, aby być na miejscu przed jego przybyciem. Ależ jak wielka była nasza przykrość, kiedy po dotarciu wieczorem do Doliny Pompejów dowiedzieliśmy się, że Tortora przywiózł obraz, po prostu kładąc go na wierzchu obornika, którym już wcześniej załadował swój wóz!”.
Kiedy, gdy koc został zdjęty i Obraz został pokazany, to samo zdumienie, które na pierwszy rzut oka złapało Bartolo, przejawiało się również w innych obecnych. Wszyscy zgodzili się, że nie można go wystawiać w tych warunkach do czasu jego renowacji, choć częściowej.

Renowacje Cudownego Obrazu
Po przybyciu do Pompejów Obraz został poddany pilnym renowacjom, ponieważ w stanie, w jakim się znajdował, „zamiast pobożności, wzbudzał przerażenie”.
Najpierw powierzono go Guglielmo Galelli, pejzażyście pracującemu przy wykopaliskach archeologicznych,
a następnie wybitnemu neapolitańskiemu malarzowi, Federico Maldarelliemu. Obraz stał się bardziej harmonijny dzięki domalowaniu brakującego fragmentu nad głową Dziewicy. Ponadto obecną na obrazie św. Różę ze Limy zastąpiono św. Katarzyną ze Sieny, która była szczególną patronką Bartolo Longo.
Jednak nawet po tej gruntownej renowacji twarz Matki Bożej nie poprawiła się zauważalnie, a nie wiedziano, co więcej można zrobić.
Po kilku renowacjach, w tym wykonanej przez Maldarelliego, Obraz nie wrócił do starego kościoła parafii Zbawiciela ale został umieszczony na tymczasowym ołtarzu ustawionym w jednej z kaplic. Od 1876 r. ludzie zaczęli doznawać cudów i łask poprzez modlitwę przed obrazem.
Obraz Madonny został wkrótce pokryty drogocennymi kamieniami ofiarowanymi przez wiernych jako świadectwo otrzymanych łask. Wśród diamentów i szafirów, które tworzyły aureole na głowie Madonny i Dzieciątka, można zobaczyć cztery bardzo rzadkie szmaragdy ofiarowane przez dwóch Żydów – Henry’ego Kaminkera i Jacquesa Sloaga. Papież Leon XIII w 1887 roku pobłogosławił diadem, który otaczał czoło Dziewicy. W 1965 roku płótno zostało powierzone do gruntownej renowacji Benedyktynom z Rzymu. W ciągu dwóch miesięcy pracy mnisi odkryli,
że obraz zakupiony przez dominikanina Radente za jedyne
8 carlini (30 – 40 euro obecnie), to było płótno ze szkoły Luca Giordano, słynnego neapolitańskiego malarza z XVII wieku.
Przy okazji głębokiej renowacji, Obraz został ukoronowany przez papieża Pawła VI. Papież, składając pocałunek na uwiecznionej na płótnie twarzy Maryi, podzielił się z obecnymi wyjątkowym wspomnieniem:
«Nie mogę zapomnieć tego odległego dnia w kwietniu 1907 roku, kiedy to jako chłopiec, wraz z naszą wielce pobożną rodziną, po raz pierwszy odwiedziliśmy Sanktuarium w Pompejach i modliliśmy się przed świętym Wizerunkiem, który teraz mamy radość widzieć i czcić przed Nami.
Tym bardziej cieszymy się, że możemy zwrócić waszemu Sanktuarium pobłogosławiony obraz, odrestaurowany przez mnichów z ogromnym szacunkiem i rzadkim kunsztem. Wiecie, jak bardzo potrzebna była ta renowacja,
biorąc pod uwagę stan zniszczenia i degradacji,
w jakim znajdowało się zarówno czczone malowidło,
jak i niosące je płótno. Teraz sztuka, którą wszyscy możemy podziwiać, równie cierpliwa, co wprawna, przywróciła świętemu Wizerunkowi integralność i świeżość.
W swojej prostej, lecz godnej i pobożnej kompozycji,
znów będzie on rozsiewał w modlących się duszach
i w oddanych tłumach słodkie i pociągające wrażenie macierzyńskiej i królewskiej postaci Matki Chrystusa, zasiadającego na Jej kolanach, podczas gdy Jezus i Maryja ofiarowują klęczącym opodal Świętym, Dominikowi
i Katarzynie, korony różańca świętego, jakby zapraszając
ich do uczynienia z niego przedmiotu pobożności i ufności. Pobożny i ludowy różaniec jawi się na nowo jako łańcuch zbawienia, który zwisa z rąk Zbawiciela i Najświętszej Matki, i który wskazuje, skąd spływa na nas wszelka łaska
i którędy winna wznosić się od nas wszelka nadzieja».
(Papież Paweł VI, z „L’Osservatore Romano” z 24 kwietnia 1965 r.)

Czasy najnowsze
Powrót cudownego obrazu do Pompejów odbył się w uroczysty sposób z procesją duchownych i tysięcy wiernych na trasie prowadzącej z Rzymu do Pompejów. Późnym wieczorem obraz dotarł do Neapolu, powitany iluminacjami i pochodniami. Następnie kontynuował drogę z dużym orszakiem Neapolitańczyków aż do Pompejów, gdzie podróż zakończyła się triumfalnie dużą demonstracją.
W 2000 roku, z okazji 125. rocznicy, obraz był wystawiany przez pięć dni w katedrze w Neapolu, czczonej przez tysiące wiernych. Powrót do Pompei odbywał się pieszo, cofając trasę z 1875 roku i zatrzymując się w kilku miastach prowincji. Przez cały dzień setki tysięcy ludzi tłoczyło się na trzydziestokilometrowej trasie, która prowadziła do Pompej. 13 listopada każdego roku, w dniu rocznicy przybycia do Doliny Pompejskiej Obrazu Dziewicy Różańcowej,
Obraz jest usuwany z tronu i umieszczany w zgromadzeniu, aby ludzie mogli wyrazić swoje nabożeństwo pocałunkiem. Od pierwszego świtu tysiące pielgrzymów jest w kolejce, którzy cierpliwie ustawiają się w kolejce z modlitwą do spotkania z Maryją. Dopiero gdy ostatni z nich był w stanie pocałować Królową Różańca, Obraz, późną nocą, zostaje odkładany z powrotem na swoje miejsce.
Ostatnia renowacja, o charakterze konserwatywnym, została wykonana w 2012 roku przez laboratoria konserwatorskie Muzeów Watykańskich, zgodnie z życzeniem papieża Benedykta XVI.